Obudzony
wrzesień 22, 2006 @ 5:57 am
Ranek, dziwna pora. Tak bardzo jej nienawidziłem, głównie z powodu braku snu, którego to sam, często świadomie, sobie odmawiałem.
Jednak czy nienawiść ta nie była spowodowana tylko i wyłącznie zmęczeniem ? Już teraz mogę napisać, że tak właśnie było.
Dlaczego tylko piszę w czasie przeszłym ? Bo coś się zmieniło. Teraz ogólne zmęczenie organizmu rozeszło się na cały dzień. Powoli też przyzwyczajam się do tego. Przestaję odczuwać potrzebę snu. ‘Zażywam’ go dziennie nawet dwukrotnie mniej niż przed kilkoma laty. I jestem pewien, że potrafię jeszcze mniej.
I przez to właśnie zmieniło się moje podejście do pór wczesno-porannych. Pór które ukochałem sobie ponad każde inne. Za co ? Za tą wewnętrzna pustkę. Uczucie, że zaczynam życie od zera. Żadnych problemów, spraw ‘na wczoraj’, zamieszania…
Tylko idę…I nie myślę. Nie umiem. Jest zbyt wcześnie. Część ‘mnie’ odpowiedzialna za to wszystko jeszcze dosypia. Dosypia by za krótką chwilę wlać we mnie całe moje życie. Przeszłość której tak nienawidzę, przyszłość której wiecznie poszukuję i teraźniejszość, której nie potrafię zrozumieć, choć tak bardzo bym chciał…
Koniec. Autobus już jest. Wsiadam, i wszystko wraca do ‘normy’… Ale już nie boli. Nie tak jak kiedyś. Bo wiem, że jeszcze ‘tam’ wrócę, prędzej czy później…
wrzesień 22, 2006 @ 9:08 pm o 9:08 pm
Nie wiem co palisz, ale nie pal tego juz bo ci zdecydowanie szkodzi…